Boliwijska droga śmierci

Boliwijska droga śmierci jest obecnie jedną z najbardziej znanych dróg na świecie. Stało się tak z dość prostej przyczyny, średnia śmiertelność na owej trasie 70 km wynosi 300 ofiar rocznie, tylko w zeszłym tygodniu wypadł tam z trasy autobus wiozący około 40 pasażerów. Większość zginęła na miejscu.

Sama droga łączy La Paz z Coroico, obie miejscowości nie należą do największych i sam ruch na drodze jest dość niski, może dzięki temu ofiar jest tylko tak mało. Ową drogę zbudowana w latach 30 ubiegłego wieku podczas sporu o region Chaco. Droga była budowana przez jeńców wojennych, a jej standardy klasyfikują się zdecydowanie poniżej jakiegokolwiek wyznacznika bezpieczeństwa. Droga posiada cały jeden pas ruchu, ale równoważy to całkowity brak oznaczeń oraz barierek na ponad siedemdziesięciu procent trasy. Kolejnym czynnikiem zwiększającym śmiertelność na tym odcinku jest bezpardonowe podejście Boliwijczyków do prowadzenia aut, czy jakichkolwiek zdolnych poruszać się obiektów, jako że po drodze poruszają się również rowery, furmanki, konie i pieszy, a przypominam to wszystko na jednym pasie w ruchu wahadłowym.

Całe szczęście okoliczna ludność potrafi wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, aby zarobić trochę pieniędzy. Tak więc przy drodze wyrosła mała społeczność zajmująca się złomowaniem zniszczonych wraków oraz oprowadzaniem turystów po „cmentarzysku”, które jak do tej pory pochłonęła kilka tysięcy pojazdów mechanicznych oraz około 10 000 ludzkich istnień. Dodatkową atrakcją dla turystów jest przejażdżka rowerem w dół owej trasy, która mimo absurdalnego poziomu niebezpieczeństwa cieszy się dużym powodzeniem.

Aby dopełnić całokształtu sytuacji warto zaznaczyć, że droga jest jedną z najpiękniej usytuowanych tras na świecie. Wstęga owego jednego pasa przebiega na średniej wysokości 1200 metrów nad poziomem morza w przepięknych lasach Boliwii znanych ze swej bogatej fauny i flory. Dodatkową atrakcją przyciągającą tam turystów jest klimat całkowicie pozbawionej jakichkolwiek znamion cywilizacji Boliwijskiej prowincji, gdzie jedynym językiem jest dziwna i niezrozumiała dla Europejczyków odmiana Hiszpańska.